Rano obudziłam się kompletnie ni wyspana.Aż dziwne, bo pierwszy raz spałam w jakimś normalniejszym miejscu, bo podróżując raczej się wygodnego łóżka nie znajdzie! Wstałam znudzona i rozejżałam się z dogodnego miejsca po terenach.
- No i jak zwykle nic. - powiedziałam sama do siebie - a Oruko gdzie? - powiedziałam i powolnym krokiem zeszłam na dół. Powoli oddalałam się od jaskini i wypatrywałam basiora. Po kilkunastu minutach drogi weszłam w teren o maksymalnie wysokiej trawie, ledwo było widać mój nos znad traw. "No pięknie! I jak ja tu znajdę Oruko, jak on jest taki niski??" Pomyślałam i uśmiechnęłam się sama do siebie: "Dość niecodzienne, żeby wilczyca była wyższa od swojego partnera...". Nade mną przeleciał jakiś czarny zwierz. "Kruk? Nie... Za mały..." Po dłuższym wypatrywaniu lotnika, zorientowałam się, że to nietoperz. "Nietoperze nie latają w środku dnia! Coś się święci..." pomyślałam. Po jakimś czasie dało się słyszeć bieg. Zdecydowanie wilczy, czemu towarzyszył głośny oddech, sapanie. Para wilczyc, najprawdopodobniej młoda i dorosła, biegły centralnie na mnie. Chyba mnie nie zauważyły, ani nie wyczuły. przykucnęłam i przeczołgałam się kawałek dalej i czekałam dosłownie moment na ich dobiegnięcie. Kiedy już przebiegły obok mnie, zdążyłam zauważyć, że jedna z nich, ta dorosła, jest całkowicie różowa. "Róż... Szlag-by-to!" wyszeptałam pod nosem i popędziłam w ich stronę. Kiedy już wybiegły z tej całej trawy wskoczył na różową ten gacek, który wcześniej latał mi nad głową. Posiedział kilka sekund i poleciał w stronę naszej jaskini. "Już wiem...". Obie potruchtały za nim. A ja, starając się zostać niezauważona poszłam za nimi, ukrywając się ile wlezie. Trzymałam się daleko za nimi, żeby szmer nie wzbudzał podejrzeń. Pojawił się on tylko i wyłącznie dlatego że się spieszyłam. Co chwila obracały się, ale mnie nie widziały. kiedy doszły do jaskini początkowo nie znalazły śladów zamieszkania ,ale zauważyły plan jaskini. Weszły głębiej. Jako że było około 12:00 słońce świeciło mocno. Stanęłam na progu jaskini całkowicie widoczna, ale jeszcze się nie obróciły. Dołączył również Oruko i czekaliśmy, aż zareagują. Mała odwróciła się w końcu ze zdziwioną miną i przysłoniła sobie ostre światło łapą. Dwie, czarne postacie stały na progu i patrzyły się w ich stronę. Momentalnie odwróciła się też różowa. Przygotowana do kontrataku patrzyła z przymrużonymi oczyma na nas. Z mojego gardła wydobywało się ciche warczenie. P chwili narzuciłam im:
- Kim jesteście i dco tu robicie?!
- To samo mogę się zapytać was! - odszczeknęła różowa lekko unosząc łeb.
- Jesteśmy właścicielami tych terenów, a wy aktualnie jej najeźdźcami. - Powiedział zirytowany tą sytuacją Oruko. Różowa zawarczała głośniej, co bardzo mnie zdenerwowało. Wściekłam się i pobiegłam w ich stronę otwierając pysk i pokazując kły. Różowa w ostatniej chwili usunęła się z mojej trasy skoku, ale że stały przy ścianie, odbiłam się od niej i długim susem wskoczyłam na nią celując w kark. Zatrzymałam się w z kłami tuż przy karku i powoli odsunęłam łeb i patrzyłam na różową leżącą na ziemi.
- Jaka wataha? - Powiedziałam aż zbyt poważnie, bo w takich sytuacjach mój głos zmienia się całkowicie na męski.
- Żadna. - Uśmiechnęłam się lekko.
- Nie mam zamiaru sterczeć tu cały dzień. Jaka wataha?!
- Nie należymy do żadnej watahy! - wykrzyczała przerażona młoda. Różowa spojżała na nią. O mało nie zaczęła płakać. położyłam lekko uszy pokazując złość. Zeszłam z wilczycy i poszłam w kierunku wyjścia.
- Polowanie nie będzie czekać! - Krzyknęłam już uspokojona. Oruko luknął na nie ostatni raz i poszedł. Zdecydowanym krokiem wilczyca powędrowała za nami. Patrząca na to mała poszła za nią. Zapolowaliśmy na dość młodą sarnę. Polowanie było szybkie i udane. Ustaliliśmy wszystko z tą dwójką i wróciliśmy do jaskini.
***
Jak ktośtyle nie przeczyta to wrzucajcie po kawałku na tłumacza i niech wam czyta xD To chyba najdłuższa notka w moim życiu. Napisałam ją ja, jako że spodziewałam się że Misaran nie napisze. No trudno... Więc wstawiam tą oto notkę i myślę, że się spodoba. Narazie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz