Chat

piątek, 8 lutego 2013

Życie zaczeło się od początku...

Rano obudziłam się koło rzeki, obudził mnie mój syn.
-Mamo musimy ruszać.
-Dobrze już wstaje.Odpowiedziałam.
Ranek był jak każde inne tylko wiatr był trochę inny.
-Dziś się coś stanie czuje to.
-Ale co sie stania mamo.Zapytał zaciekawiony Aragorn.
-Jeszcze tego nie wiem ruszamy.
-Ale mamo jestem głodny!.Wykrzyknął.
-Nie tylko ty.Powiedziałam.
Szliśmy tak chyba z godzinę.
Gdy nagle weszliśmy na wielkie pole usiane pszenicą.
Aragorn zawołał z za małego drzewa i mówi:
-Mamo tu jest martwa sarna morze ją zjemy?
-Dobrze.Powiedziałam tak bo naprawdę byłam głodna.
Gdy zjedliśmy sarnę leżeliśmy pół godziny.Później po minucie doszliśmy do strumyka, i się trochę napiliśmy świeżej wody źródlanej.
-Mamo ale ta woda pyszna!Powiedział zachwycony Aragorn.
-Tak masz racje nie tak jak na Północnej Atlantydzie, taka słona ta woda była, a tutaj jest pyszna!
Po wypiciu wody odpoczeliśmy sobie chwile gdy...
-Mamo ktoś na nas patrzy!Powiedział mój syn wystraszony.
-Przepraszamy my się tu tylko na chwile zatrzymaliśmy już z tond idziemy.
-Nie musicie możecie tu być.Usłyszałam kobiecy głos.
Wystraszeni siedzieliśmy obserwowani przez 2 min.Ale nam wydawało się że znacznie dłużej.
Po czym znowu usłyszałam głos ale teraz męski.
-Kim jesteście i co was tu sprowadza?
-Jestem Cyndy a to mój syn Aragorn. Przybyliśmy tu w poszukiwaniu stada i jedzenia.A wy kim jesteście?
-Jesteśmy Fire i Oruko przybyliśmy tu niedawno i założyliśmy watahę chcecie do niej dołączyć?
-A możemy?
-No jasne.Rzekła Fire.
I tak aż do dziś Cyndy i Aragorn są w stadzie Fire i Oruko.

Koniec

1 komentarz: