Po nieudanym polowaniu wróciliśmy do jaskini. Zaczęliśmy się wygłupiać. Śmialiśmy się, bawiliśmy... Jednym słowem: szaleństwo. Potem zastanawialiśmy się, jak zdobyć nowych członków.
-Może jakiś rozgłos? - zaproponowała Cyndy.
-Konkrety! - odpowiedziałam zamyślona.
-A może ta druga wataha... - wyszeptała Misaran
-Nieee... - powiedziałam patrząc się w sufit. -Chociaż może gdyby...
-Co?
-Ale to bez sensu... - i myślimy dalej.
-Idziemy polować! - wydarł się nagle Aragorn.
-I to jest rozwiązanie! - Kira pobiegła za nim.
-Właśnie dlatego nie mam szczeniąt... Im to tylko polowania w głowie! - powiedziałam i wszyscy wybuchli śmiechem. Poszliśmy za nimi. Tym razem zwykła strategia. Aragorn był z Kirą. Mieli za zadanie podprowadzić do nas stado. My za to czailiśmy się, trochę rozstawieni, w półkolu, dość blisko zdobyczy. Kira chwilę później, razem z Aragornem, wyskoczyła z zarośli jakieś... 15 m od saren. Wystraszone stado (przez dwa szczeniaki O.o) rozproszyło się. I teraz nasza kolej. Sarna leciała prosto na mnie. Kiedy była jakieś 4 m ode mnie wyskoczyłam obnażając kły. Łania energicznie wyhamowała, przez co prawie się nie wywróciła, ale skręciła, a ja wylądowałam tuż za nią. Zaczęła się gonitwa. Powoli ją doganiałam. Nagle z boku wyskoczył Oruko. Trochę "od frontu", więc sarna znów wyhamowała, a ja miałam okazję. Rzuciłam się a nią, wbijając ostre zęby w kark. Łania zaczęła się chwiać. Dołączył Oruko. Złapał za lewą, przednią nogę, tak, że się wywróciła. Oruko przytrzymał nogę, a ja zadałam ostateczny cios. Misaran i Cyndy też upolowały. W końcu nie zjedliśmy wszystkiego, więc zostawiliśmy.
-Kurde co za wredne sarny! Nie chce mi się za nimi biegać... - powiedziałam zniechęcona i położyłam się na trawie.
-Taki już wilczy los - powiedziała Cyndy śmiejąc się cicho. Wylegiwaliśmy się tak jeszcze trochę, jakieś... pół godziny i poszliśmy się napić. Znów widzieliśmy Czarną, ale tym razem, chyba przed czymś uciekała. Przez chwilę biegła w naszą stronę, ale potem zwolniła, zatrzymała się, obejrzała, i poszła. To było dziwne. Ale chwilę wcześniej słychać było bardzo głośny... ryk. Inny niż niedźwiedzia. Bardziej... Basowy i głośniejszy. Ruszyliśmy w stronę jaskini. Już pod wieczór. Wszyscy padnięci poszli spać.
***
Notka jak notka. Możecie nawet krótszą napisać, ale bez przesady. Żeby to nie było kilka zdań. Iiiiiiiii kręcimy kołem forrrrtuny... Bum! Cyndy! Piszesz następną notkę! Misaran, przygotuj się. Nie sądzę, żebyś swoją notkę napisała szybko, więc dokończ tą co piszesz i czekaj aż Cyndy skończy. nie zdziwcie się jak napisze Cydy albo coś w ten deseń, bo coś mnie tak dzisiaj bierze na to. To narazie! Czekam na notkę Cyndy! Bye!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz