Chat

niedziela, 31 marca 2013

Jaskinia

Ruszamy! I nie mówić mi przez 4 tygodnie "Nie mam kompa", "Mam karę" albo "Nie mam czasu na czytanie ani pisanie"! Nie ma! Koniec wagarów. Myślicie, że ktoś dołączy do takiej watahy? Chyba kretyn. Tak więc notka.

***
Ruszyliśmy. Nie należało to do najłatwiejszych podróży, tym bardziej, że Cyndy ledwo żyła. Coraz więcej czuć było Savrusów. Wkurzające. Doszliśmy do jakiejś gigantycznej jaskini. Uprzedziła nas jednak walka z dwoma Savrusami, takimi jak wcześniej. Zdecydowaliśmy jednak, że wyślemy jednego ze szczeniaków do zbadania jaskini. Nie mógł jednak iść sam. Poszłam razem z Aragornem.

-I co teraz młody? - Spytałam po cichu wchodząc do jaskini.
-Piekielnie tu ciemno. - Odpowiedział po chwili. - Gdzie ty jesteś? - Aragorna podskoczył słysząc ciche iskrzenie. Na końcu mojego ogona pojawiło się światło. Rozpaliłam kontrolowany ogień na ogonie.
-Tu. - powiedziałam gdy tylko się rozjaśniło.
-A ja myślałem że coś się fajczy... - powiedział nieco ironicznie i ruszyliśmy dalej. Szliśmy przy prawej ścianie, zdawało się, że na lewej są umieszczone klatki, ale nie mieliśmy zamiaru podejść. kawałek dalej było rozwidlenie.
-Tradycyjnie, rozdzielamy się? - Spytał.
-Nie mogę cię zostawić na pastwę Savrusów.- odpowiedziałam patrząc w dwa tunele. - Najpierw zbadamy jeden, potem drugi... Zaczniemy od lewego. Po pięciu minutach drogi wpadliśmy w ślepy zaułek.
 - No pysznie... Idziemy do drugiego. - Wróciliśmy się i weszliśmy do drugiego. Tym razem bardziej się spieszyliśmy. Chciałam być u Misaran jak najszybciej i zakończyć tą całą paranoję. Po dziesięciu minutach drogi...
-No chyba nie!!! - Wydarłam się na cały głos. - To Kurna nie jest zabawne! Ciekawe co teraz kurna! - wykrzyczałam badając kolejno każdą ścianę. Kolejny ślepy zaułek! - Gdzieś tu musi być jakieś przejście! Kto strzegłby pustej jaskini?! Szlag... - usiadłam i myślałam. Aragorn nadal szukał. - Wracamy się - wykrztusiłam wreszcie poważnym tonem. Podniosłam się i wzięłam szczeniaka w pysk. Strasznie krzyczał. Zawarczałam głucho i przygotowałam się do biegu, chociaż raczej wyglądało to jakbym chciała skoczyć. Szczenie uciszyło się. Po kilku sekundach wyskoczyłam jak z procy. Niecałe 30 sekund później byliśmy na miejscu. Odłożyłam szczeniaka na ziemię i zaczęłam się rozglądać. W końcu wstałam i podeszłam do ściany. Porządnie ją obejrzałam, chwilę później Aragorn poszedł w moje ślady i razem szukaliśmy dalej.
-Aragorn! - krzyknęłam obracając się za szczeniakiem.
-Jest?
-Taa... Przeciśniesz się? - Spytałam. Szczeniak bez najmniejszego sprzeciwu zaczął się wspinać.
-Jestem! Teraz ty spróbuj. - Powiedział, a odbijające się od ścian echo strasznie mnie zniechęcało... Ale w końcu zaczęłam próbować. Wcisnęłam do środka przednie łapy i pysk. Już miałam wejść... I coś zaszemrało mi z tyłu. Momentalnie i niekontrolowanie obróciłam się w tył. Pustka. Rozejrzałam się  jeszcze i poszłam. W środku ledwo dało się poruszać, ale Aragorn truchtał nic sobie z tego nie robiąc. W końcu jest mały. Po 10 minutach widać było wyjście, ale obok było jeszcze mniejsze. Oba dalej kawałek jeszcze ciągły. Rozdzieliliśmy się, powiedziane było, że spotkamy się w tym samym miejscu w którym się rozstaliśmy za 20 minut.
***
I jak? Teraz wy piszecie! Ale o tym, co wy robicie, nie o mnie. I pamiętać że Aragorn poszedł ze mną, jasne? I streszczamy się! Piszcie o tym jak walczycie, albo Misaran np. co tam robi. Tylko ty jesteś w tej jaskini. I git! BYE!!

sobota, 9 marca 2013

Wilcza noc

Hura niedługo Wilcza noc.
  Więc trzeba uzbroić się w cierpliwość.
Lista:                          
1. Upolować jedzenie.
2. Przestroić jaskinie.
3.Być miłym dla wszystkich.
4. Poświęcić palemki.
5. Koniec gotowe święta.

piątek, 8 marca 2013

Dzień wilczycy

Dla was pewnie jest to dzień kobiet, ale nie dla wilków. Tak więc mamy dzień wilczycy. Niestety nie ma od kogo dostać prezentu (mówię tu o basiorach/samcach dla niekumatych) więc ja chcę wam złożyć życzenia i życzyć wam wszystkiego co wam się wymarzy. Mam też nadzieję, że jakiś basior w końcu do nas dołączy, chociaż zbyt dużego wyboru wader (wilczyc dla niekumatych) to też nie będzie miał xD Pozostała na razie tylko biedna Misaran, która nie ma partnera. Mam nadzieję też, że nasza wataha wreszcie ruszy z miejsca, i coś się u nas stanie. Podobno co jakiś czas ktoś wchodzi na chata, więc może jednak nie jest tak nudno, ale przede wszystkim chcę, żeby ta wataha miała więcej członków, bo jak tak dalej pójdzie, to upadnie. Staram się jak najlepiej poprawiać watahę, ale bez wilków ani rusz, więc powiem tak: ja się staram, więc wy też się postarajcie - jeśli gracie w jakieś gry, w których są prezentacje albo co to piszcie o watasze ile wlezie! Jeśli czytacie jakiegoś bloga to reklamujcie ile wlezie! Też spróbuje, ale sama nic nie zdołam. Ruszmy się wreszcie i stwórzmy dobrą, zgraną watahę!

Miłego dnia wilczycy! ♥











                                            __
                                          /  \\\\
                                          |       \
                                       / \|         \__
                                       \             \   \
                                        |                  \
                                       /                    |
                                     /                       \
                                    /                     \  /
                                  /                        \/\
                                 /                            \
                                |                               |
                                |                                \
                                \                                 \
                                 \                                 \
                                  |                                  \
                                  |          \                          \
                                   |        /\        /                  \
                                    |      |   \     /                    |
                                    |      |      \  |                      |
                                     |     |        \|                     |
                                  _/     |   ___/        /           /
                               /____/   /___ ____/           /
                                                           /           \
                                                            \           |
                                                              \       /
                                                                 \ /
                                                             







środa, 6 marca 2013

List cz. 2

Cyndy leżała nieruchomo na ziemi. Obok niej wyłożył się Aragorn i wtulił się w jej futro. Kira patrzyła na nią z przerażeniem. Ciężko oddychała i się nie ruszała. Coś co ją zaatakowało nie było wilkiem... to Savrus! Chyba najgorszy jaki mógł nam się w tej chwili trafić... Savrus Core. Ten akurat był cały czarny i miał czerwone pasy na sierści. Każdy Core ma dwa ogony, zakończone kolcami, wielkie zęby i chęć zabijania. Dla tego zrobi wszystko. Najagresywniejszy spośród wszystkich.

 Spojrzał na Kirę. Ona tego nie zauważyła. Skok. W ciągu jednej sekundy znalazł się na miejscu, ale zdążyłam ją odciągnąć. Pobiegł za nami. Kira z piskiem patrzyła co się dzieje. Oruko zagrodził mu drogę i wyciągnął katanę. Core slalomem dotarł do niego, co uniemożliwiało atak. W ostatniej chwili osłonił się mieczem, w którego wgryzł się Savrus. z pyska leciała mu krew, a ten jedynie się oblizał i wybuchnął śmiechem, lecz od razu zaatakował. Nie zauważył mnie od góry przez co oberwał sporą kulą ognia. Po uderzeniu upadł na ziemię. Patrzył się na nas z nienawiścią. Powoli się pdnosił.
 - Nie mam w zwyczaju dobijania... - powiedział Oruko, jednak Savrus wywrzeszczał po japońsku "yurusan!" stojąc już na wszystkich łapach i rzucił się w naszym kierunku. Coś nie bardzo mu się to udało. Kazana rozcięła mu cały bok. Rana trysła krwią, a sam Core upadł na ziemię i już nie wstał. Następną ciekawostką o nich, jest to, że potrafią mówić tylko po japońsku i nie za wiele, co nie dotyczy Savrusa Var, który nic nie mówi. Jak to Savrus, powoli zmienił się w pył, który chwilę po tym odleciał z wiatrem. Przerażona Kira upadła na ziemię.
 - No to pięknie! Teraz mamy dwie na gapę! - wykrzyczałam. Na szczęście niedaleko była kałuża. Pochlapałam wodą Cyndy. Wstała.
 - Mam szczęście że cię nie otruł. - wymamrotał Oruko. Wilczyca z trudem wstała. Wzięłam Kirę na plecy razem z Aragornem, żeby pilnował jej, kiedy będziemy szli. W końcu wyzbieraliśmy i ruszyliśmy dalej.
***
Kurna, krótka notka. No cóż, niestety, i tak więcej nie napiszę. Jutro albo w piątek skończę. Nie wiem, czy zauważyliście, ale mamy chata i powstawiałam wam plusy. No to chyba wszystko na dziś. Bye!

niedziela, 3 marca 2013

Myśli nie dają spokoju...

CYNDY:

Ciągle rozmyślałam o Misaran: Gdzie jest, co robi, i co się z nią dzieje.
-Haru! Hoć tu. Też o niej myślisz?
-Nie myślę. - Powiedział żartobliwie.
-Haha bardzo śmieszne wiesz nie pomagasz. - Powiedziałam ze złości.
Aragorn nic nie rozumie. Biedna mała Kira.Ona chyba też nic nie rozumie.
- Za 15 minut się zbieramy - krzyknął Oruko.
- Cyndy wszystko w porządku? - Spytał Haru.
-Tak, nic mi nie jest. - Ale skłamałam. -  nerwy chodziły mi jak sarny na polanie w słoneczny dzień.
Musze spytać się coś Fire bo nie wytrzymam. Zanim spytałam się jej czegoś zauważyłam cień wilka
zza krzaków.
-Fffire widdziałaś to...?! - powiedziałam nerwowo nie dokańczając. - Był tam jakiś masywny wilk na pewno nie Oruko ani Haru!!!
***
FIRE:
 Spojżałam ze zdziwieniem na Cyndy. Że co? Ja to tam nic nie wiedziałam... pomyślałam i spojrzałam w miejsce na które wskazywała Cyndy.
 - NO TAM TO TAKIE WIELKIE!!! - Wywrzeszczała i się tłumaczyła... aż w końcu zaszumiało... w miejscu na które wskazywała. Uciszyła się momentalnie. Nie dokończyła nawet sylaby i razem patrzyłyśmy w tamtym kierunku. Znów coś się poruszyło, ale wyglądało na to, że odchodzi.
 - Co to..
 - Cicho! - wyszeptałam. - idziemy do Oruko, zaraz wyruszamy. - Misaran dobrze wiedziała, że na północ iść nie powinna. Słyszała jak kiedyś rozmawialiśmy tym z nim. Nie wiedziała jednak co się tam kryje... Poradziła by sobie, ale nie za długo. Właśnie dlatego do niej idziemy.
 - 5 Minut! - usłyszałam Oruko stojącego na skale.
***
CYNDY:
 Tylko 5 tylko 5 wytrzymam wciąż nie wiem co to ani skąd to tu jest no nic może się kiedy indziej dowiem.
-Mamo co robisz?-Spytał mały Aragorn.
-Nic nic stoję tylko. A co chcesz?-Zapytałam.
-Kira cie woła-Żekł.
-Już do niej idę.-Z niechęcią powiedziałam i poszłam w stronę Kiry.
-Co?-Spytałam.
-Gdzie mamusia?
-Hmmm... Yyy poszła na spacer.-Skłamałam.
-Aha dobrze.-Odrzekła Kira
Nie wiem co ja mam zrobić z tą małą Kirą Misaran jest nieodpowiedzialna!
-Cyndy!- powiedział Oruko.
-Tak?
-Podczas wyprawy będziesz odpowiedzialna za Kirę dobrze?-Zniecierpliwiony spytał.
-Nie ma sprawy zaopiekuje się nią!.-Wykrzyknęłam.
I jeszcze czego szczeniaki na mojej głowie dosłownie...
-Kira, Aragorn zejdźcie mi z głowy!Krzyknęłam.
-Ok.-Powiedziały szczenięta, gdy nagle usłyszałam głos Oruko:
-Wyruszamy Cyndy wiesz co masz robić.
-Tak.-Wiem.
Wreszcie wyruszyliśmy tam coś jest znowu cień wilka-Nowet nie zauważyłam  jak stanęłam, moje stado było długo przede mną chyba z 10 min drogi.
-Kurcze zagapiłam się!-Gdy nagle poczułam chłód na prawym uchu.
Ktoś oddycha za moimi plecami.-Pomyślałam.
-Zanim się odwróciłam byłam nie przytomna usłyszałam warczenie wilków-Hyba się biły.
-Gdy się otcknełam widziałam Oruko i Haru. 


sobota, 2 marca 2013

List cześć 1

Do niedoświadczonych w życiu stadnym: jeśli piszę część 1 to na pewno napiszę też drugą. Pomiędzy pisania np. 1 i 2 części można napisać taż swoją notkę, ale musi się ona zgadzać z tym, gdzie było się w poprzedniej notce i co się działo.
***
Weszłam do jaskini. Byłam padnięta. Ciągle tylko polowania... Chciałam napić się z naszego podręcznego jeziorka, i pójść spać. Jednak coś innego przykuło moją uwagę...*

 Podeszłam powolnie do małej kałuży z czystą wodą, która mieściła się nisko, na filarze podtrzymującym sufit. Odruchowo, lecz nie potrzebnie schyliłam łeb, aby się napić, w wyniku czego zanużyłam cały pysk w zimnej, krystalicznej wodzie. Chłód pozwolił odpocząć, więc powoli, mimochodem położyłam się trzymając pysk nadal na swoim miejscu... Zamknęłam oczy.. omal nie zasnęłam, gdy nagle skojażyłam - przez cały czas nad moim pyskiem widniał skrawek lekko złotawego, podartego papieru... Z niechęcią przeczytałam tytuł... który od razu mnie obudził. Zdecydowanie, jednak powoli usiadłam ciągle wpatrując się w zawiziątko przyczepione na ścianie. Lekko łapą przylgnęłam "List do Alfy" do skały i coraz to szybciej przerzucałam wzrok odczytując kolejne litery, które dawały coraz to nowsze informacje. Wybiegłam z jaskini i pędem ruszyłam za Oruko. Nie było mi do śmiechu. Misaran gdzieś poszła... Ja zaraz padnę przez te polowania... Oruko gdzieś zniknął... Wszystko na mojej głowie. W końcu znalazłam. Siedział pod drzewem i rozmyślał. Wróciliśmy się razem do jaskini. Po drodze dołączyła do nas Cyndy, Kira, Sen i Aragorn. Przeczytałam im list.
 - Przecież jest, dorosła, niech robi co chce, poza tym w stanie naszej watahy przydał by się chociaż dobry medyk, który ma cokolwiek... - Cyndy uciszyła się na chwilę i spojrzała na kartkę, a że siedziała przede mną, widziała jej tył. - ...a co to tam pisze?
 - Gdzie? - Odruchowo obróciłam skrawek papieru i ku mojemu zdziwieniu, z tyłu napisała że idzie na północ. Zamurowało mnie. Oruko usiadł mnie i doczytał. Siadł jak wyryty. Czułam, jak waliło mu serce.
 - PÓŁNOC!! - Wykrzyknął po jakimś czasie. - Zbieramy się. - powiedział. Po zebraniu, kiedy zaczęliśmy się powoi rozchodzić, powiedziałam, że mamy 20 minut i idziemy. Reszta watahy, była bardzo przejęta, ale nie tak przerażona jak my. "No i co jest złego w północy?" ciągle jedno pytanie. Oj jest coś złego... Północ to miejsce z którego przyszliśmy, czyli tym samym, tereny Savrusów... Lepiej być nie mogło...
***
No i tradycyjnie - skończę później : ) Bye!

List do Alfy

Droga Fire wyruszyłam na kilku dniową wyprawę.
Kira nie może iść zemną  jest za mała na taką wyprawę Sen też zostaje.
Nie wiem kiedy wrócę, ale postaram się jak najszybciej. 
Będę na tej wyprawię zbierała potrzebne zioła do eliksirów.
Nie martw się wszystko będzie dobrze.